uzyskiwanie odszkodowania kroki

Po przejściu przez wszystkie etapy procesu dochodzenia odszkodowania może się wydawać, że sukces jest już na wyciągnięcie ręki. Nic bardziej mylnego – nawet drobne błędy popełnione w trakcie całego procesu mogą znacznie zmniejszyć wysokość wypłaty lub wręcz uniemożliwić jej uzyskanie. Wielu poszkodowanych nie zdaje sobie sprawy, że każda decyzja i każde działanie mają znaczenie – od momentu zgłoszenia szkody po negocjacje ugodowe.

W tej części artykułu zwrócimy uwagę na najczęściej popełniane błędy przez poszkodowanych oraz podpowiemy, jak ich uniknąć. Omówimy również najczęściej zadawane pytania (FAQ) dotyczące procesu odszkodowawczego w UK, by rozwiać wszelkie wątpliwości i upewnić się, że podejmujesz właściwe decyzje na każdym etapie walki o swoje prawa.

Proces dochodzenia odszkodowania krok po kroku

Dochodzić odszkodowania można samodzielnie, jednak najczęściej poszkodowani korzystają z pomocy wyspecjalizowanych kancelarii odszkodowawczych lub prawników (solicitors). Poniżej opisujemy typowy proces dochodzenia roszczeń od momentu wypadku do uzyskania wypłaty, krok po kroku:

1. Zabezpieczenie zdrowia i dowodów na miejscu wypadku. Bezpośrednio po zdarzeniu priorytetem jest oczywiście bezpieczeństwo – należy zadbać o swoje zdrowie i wezwać pomoc medyczną, jeśli to konieczne. Jeżeli stan poszkodowanego na to pozwala, warto od razu na miejscu zgromadzić podstawowe dowody: zrobić zdjęcia (np. uszkodzeń pojazdów, miejsca wypadku, obrażeń), zanotować dane świadków i sprawcy (w tym numery rejestracyjne pojazdów, dane ubezpieczyciela), a w razie wypadku drogowego – wezwać policję na miejsce. Wypadek w pracy należy zgłosić przełożonemu i dopilnować, by odnotowano go w firmowej księdze wypadków. Jeśli zdarzenie miało miejsce w miejscu publicznym (np. sklep, chodnik), warto powiadomić zarządcę obiektu czy policję miejską. Te pierwsze działania zapewnią oficjalny zapis zdarzenia i materiały dowodowe, które później będą bezcenne w postępowaniu odszkodowawczym.

2. Opieka medyczna i dokumentacja obrażeń. Niezwłocznie po wypadku (najpóźniej w ciągu doby) poszkodowany powinien zgłosić się do lekarza – czy to na SOR, do lekarza rodzinnego, czy specjalisty – aby zbadać obrażenia i rozpocząć leczenie. To ważne nie tylko dla zdrowia, ale i z punktu widzenia dowodowego. Wszelkie diagnozy, wyniki badań (RTG, MRI itp.), wypisy szpitalne będą później służyć za dowód zakresu obrażeń. Brak udokumentowanej wizyty lekarskiej tuż po wypadku może zostać wykorzystany przez ubezpieczyciela przeciwko nam (np. podważanie, czy urazy na pewno wynikły z tego zdarzenia). Dlatego nawet jeśli obrażenia wydają się niewielkie, warto uzyskać wpis do dokumentacji medycznej. W kolejnych dniach należy skrupulatnie zbierać dokumenty dotyczące leczenia – recepty, rachunki za leki, zalecenia lekarzy, skierowania na rehabilitację itp. Pomoże to później wykazać wszystkie dolegliwości i koszty. Dobrym pomysłem jest prowadzenie swego rodzaju dziennika rekonwalescencji, gdzie codziennie notujemy poziom bólu, ograniczenia w aktywności, nastroje itp.​. Takie notatki, choć prywatne, pomogą nam nie zapomnieć szczegółów, gdy po wielu miesiącach będziemy opisywać cierpienie w ramach roszczenia.

3. Konsultacja z prawnikiem (lub zgłoszenie claimu do ubezpieczyciela). Gdy sytuacja zdrowotna się ustabilizuje na tyle, że możemy myśleć o formalnościach, następnym krokiem jest skontaktowanie się ze specjalistą od roszczeń. Wielu poszkodowanych najpierw dzwoni do swojego ubezpieczyciela (np. komunikacyjnego), zgłaszając szkodę – ubezpieczyciel ten jednak reprezentuje sprawcę wypadku, nie nas. Można wprawdzie prowadzić sprawę samodzielnie, negocjując z ubezpieczycielem przeciwnika, ale warto pamiętać, że jego celem będzie minimalizacja wypłaty. Dlatego zaleca się skorzystanie z niezależnej porady prawnej. Większość kancelarii w UK oferuje wstępną konsultację za darmo. Prawnik oceni szanse sprawy – sprawdzi, czy nie minął termin 3 lat i czy są podstawy do przypisania komuś winy​. Zapyta o okoliczności zdarzenia, wstępnie wskaże, kto będzie pozwanym (np. pracodawca, kierowca, właściciel obiektu) i czy istniała relacja zobowiązująca tego kogoś do dbania o nasze bezpieczeństwo (duty of care). Jeśli sprawa rokuje powodzenie, kancelaria zwykle zaproponuje prowadzenie jej na zasadzie No Win, No Fee (umowa „bez wygranej nie ma zapłaty”). Oznacza to brak opłat z góry – koszty prawne będą pokryte z polisy sprawcy, a prawnik potrąci dopiero na koniec uzgodniony % z odszkodowania jako honorarium (maksymalnie 25% zgodnie z przepisami​). Taka struktura finansowania zapewnia, że praktycznie każdy poszkodowany ma dostęp do wymiaru sprawiedliwości bez ponoszenia ryzyka finansowego.

4. Wszczęcie roszczenia – zgłoszenie roszczenia i wymiana informacji. Gdy mamy już prawnika, ten formalnie rejestruje roszczenie u ubezpieczyciela strony przeciwnej. Wysyła tzw. Letter of Claim – pismo informujące pozwanego (np. sprawcę wypadku lub jego ubezpieczyciela) o naszym roszczeniu, okolicznościach wypadku i wstępnej podstawie prawnej odpowiedzialności. Od tego momentu rozpoczyna się procedura określona Pre-Action Protocols (protokołami przedsądowymi) dla danego typu sprawy. Pozwany (najczęściej ubezpieczyciel) ma pewien czas na zbadanie sprawy i ustosunkowanie się. Zwykle w przypadku wypadków komunikacyjnych termin na odpowiedź wstępną to 3 miesiące. W tym czasie obie strony zbierają dowody. Poszkodowany dostarcza pełną dokumentację medyczną i opis strat, a często również niezależną opinię medyczną od biegłego lekarza (medico-legal report), który ocenia obrażenia i prognozy na przyszłość. Taka ocena jest podstawą do wyceny general damages. Jeśli roszczenie dotyczy utraconych zarobków czy kosztów leczenia, gromadzi się też zaświadczenia od pracodawcy o dochodach, rachunki itp. Pozwany z kolei może np. zasięgnąć opinii własnych ekspertów, przeanalizować raporty policyjne, zeznania świadków i ocenić swoją odpowiedzialność.

5. Ustalenie odpowiedzialności i negocjacje ugodowe. Po zbadaniu sprawy ubezpieczyciel podejmuje decyzję, czy uznaje odpowiedzialność za wypadek. Może przyjąć winę w całości, zaproponować podział odpowiedzialności (np. 80% na 20% przy przyczynieniu poszkodowanego), albo całkowicie odmówić (twierdząc np., że jego klient nie ponosi winy). W większości jasnych przypadków – zwłaszcza gdy policja ustaliła winnego lub istnieją mocne dowody zaniedbania – następuje przyjęcie odpowiedzialności. To otwiera drogę do negocjacji co do wysokości odszkodowania. Negocjacje zwykle prowadzą doświadczeni likwidatorzy szkód po stronie ubezpieczyciela i prawnik po stronie poszkodowanego. Ten ostatni przedkłada szczegółowy wykaz roszczeń (tzw. Schedule of Loss), a ubezpieczyciel może to zaakceptować lub przedstawić kontrofertę. Ważne jest, by nie przyjmować pochopnie pierwszej oferty ubezpieczyciela, jeśli jest rażąco niska – często bywa ona „testem” na nieświadomość poszkodowanego. Dobry pełnomocnik doradzi, jaka kwota byłaby uczciwa, opierając się na wcześniejszych sprawach i wytycznych. Negocjacje mogą trwać od kilku tygodni do nawet wielu miesięcy, w zależności od złożoności sprawy. Na tym etapie często udaje się zawrzeć ugodę (settlement) – czyli obie strony zgadzają się na konkretną kwotę odszkodowania, w zamian za co poszkodowany zobowiązuje się nie wnosić sprawy do sądu. Ugoda powinna pokrywać zarówno general damages, jak i special damages.

6. Postępowanie sądowe (jeśli brak ugody). Jeśli ubezpieczyciel kwestionuje odpowiedzialność lub strony nie są w stanie porozumieć się co do kwoty (np. różnica oczekiwań jest zbyt duża), konieczne może być złożenie pozwu cywilnego i skierowanie sprawy na drogę sądową. Prawnik poszkodowanego przygotowuje pozew i składa go w odpowiednim sądzie. Warto jednak zaznaczyć, że zdecydowana większość roszczeń i tak kończy się ugodą przed pełnym procesem. Statystyki pokazują, że tylko około 5% spraw o odszkodowania osobowe trafia na salę sądową i kończy się wyrokiem – cała reszta jest rozstrzygana polubownie wcześniej​. Nawet po złożeniu pozwu strony wciąż mogą (i zwykle to robią) kontynuować rozmowy ugodowe. Często sam fakt rozpoczęcia procesu mobilizuje ubezpieczyciela do złożenia lepszej oferty. Jeśli jednak dojdzie do rozprawy, odbywa się ona przed sędzią (bez ławy przysięgłych) i ma charakter cywilny. Poszkodowany (powód) oraz pozwany przedstawiają dowody i przesłuchiwani są świadkowie, biegli. Sędzia następnie wydaje wyrok, w którym ustala odpowiedzialność i przyznaje konkretną sumę odszkodowania. Od wyroku można się odwołać, ale to dodatkowo wydłuża sprawę. Warto wiedzieć, że nawet w toku procesu można w każdej chwili zawrzeć ugodę – wiele spraw kończy się ugodowo tuż przed samą rozprawą lub nawet w jej trakcie, gdy strony ocenią na bieżąco materiał dowodowy.

7. Wypłata odszkodowania. Gdy tylko ugoda zostanie zawarta bądź wyrok się uprawomocni, następuje wypłata ustalonej kwoty. Zazwyczaj ubezpieczyciel ma obowiązek przelać środki w ciągu ta ściśle określonego czasu (np. 21 dni od zawarcia ugody na piśmie). Poszkodowany otrzymuje odszkodowanie najczęściej przelewem na konto, pomniejszone o ewentualną umowną prowizję dla swojego prawnika (przy No Win, No Fee standardowo do 25%​). Niekiedy w bardzo dużych sprawach wypłata bywa rozłożona na części – np. w formie renty (tzw. structured settlement) lub z wypłatą zaliczek (interim payments) jeszcze przed ostatecznym zakończeniem sprawy. Zaliczki są możliwe, gdy pozwany przyjął odpowiedzialność, a poszkodowany potrzebuje środków na leczenie/rehabilitację od razu – wtedy strony mogą uzgodnić, że ubezpieczyciel wypłaci część (np. £10 000 ) przed uzgodnieniem całości. To częste w najcięższych przypadkach, by poszkodowany mógł finansować rehabilitację na bieżąco​.

Od zainicjowania roszczenia do jego zakończenia może minąć bardzo różny czas – od kilku miesięcy do kilku lat. Proste sprawy (np. drobny uraz po kolizji, bez sporów co do winy) są często finalizowane w 6–9 miesięcy. Natomiast złożone przypadki (ciężkie obrażenia, spory o winę lub duże kwoty) potrafią trwać 2–3 lata lub dłużej. Poszkodowany powinien być przygotowany na ten proces i cierpliwie współpracować ze swoim prawnikiem, dostarczając mu wszystkich informacji. Ważne jest również, aby nie zaniedbać własnego leczenia i rehabilitacji w trakcie trwania sprawy – poprawa zdrowia jest przecież najważniejsza, a ponadto służy wykazaniu, że dokładamy starań, by ograniczyć skutki wypadku (tzw. obowiązek mitigation of loss).

Na każdym etapie procesu warto unikać działań, które mogą zaszkodzić sprawie. Poniżej omawiamy najczęstsze błędy popełniane przez poszkodowanych.

Najczęstsze błędy poszkodowanych i jak ich unikać

Proces dochodzenia odszkodowania może być dla laików złożony, co niestety sprzyja pomyłkom. Oto najczęstsze błędy, jakie popełniają poszkodowani starający się o rekompensatę, oraz wskazówki, jak ich uniknąć:

  • Zbyt późne zgłoszenie roszczenia lub przekroczenie terminu. Często ofiary wypadków zwlekają z podjęciem kroków prawnych, np. licząc że ból „sam przejdzie” lub bojąc się reakcji pracodawcy. Takie zwlekanie jest ryzykowne – po pierwsze, może minąć termin przedawnienia (3 lata) i stracimy prawo do roszczenia​. Po drugie, im później zgłosimy claim, tym trudniej o dowody i świadków. Dlatego najlepiej skonsultować sprawę z prawnikiem jak najwcześniej, nawet jeśli leczenie jeszcze trwa. Wczesne zgłoszenie pozwoli też zabezpieczyć dowody póki są świeże. Nie obawiaj się reakcji pracodawcy – prawo zabrania represjonowania pracowników za dochodzenie swoich praw, a firma i tak jest ubezpieczona.
  • Niekompletne zbieranie dowodów i dokumentacji. Jak wspomniano, dowody to podstawa sukcesu. Błędem jest poleganie wyłącznie na pamięci. Ludzie często nie zapisują kontaktów do świadków, nie robią zdjęć, wyrzucają rachunki za lekarstwa – a potem trudno udowodnić pewne fakty. Unikaj tego błędu: od początku gromadź wszelkie możliwe dowody. Prowadź notatki, zachowuj paragony i faktury za wszystkie wydatki związane z wypadkiem (od dojazdów po leki)​. Przechowuj korespondencję z pracodawcą (np. o zwolnieniu chorobowym) i ubezpieczycielem. Im bogatsza dokumentacja, tym silniejsza pozycja w negocjacjach.
  • Niezgłoszenie wszystkich obrażeń lekarzowi / bagatelizowanie objawów. W szoku powypadkowym łatwo przeoczyć pewne dolegliwości albo uznać je za błahe. Jednak niezgłoszenie lekarzowi drobniejszych objawów (np. bólu pleców czy zawrotów głowy) może skutkować brakiem ich odnotowania w dokumentacji, a co za tym idzie – brakiem odszkodowania za nie. Bywa, że poszkodowani skupiają się na jednej oczywistej kontuzji (np. złamanej nodze), ignorując inne bóle, które z czasem się nasilają​. To błąd. Należy przy każdej wizycie lekarskiej mówić o wszystkich dolegliwościach, nawet pozornie niewielkich. W ten sposób nic nam nie „umyka” – jeśli drobny ból pleców okaże się jednak poważnym urazem, będziemy mieli podstawy do roszczeń. Pamiętaj: lekarz nie zbada czegoś, o czym nie wie, a ubezpieczyciel nie zapłaci za coś, czego nie ma w papierach.
  • Brak szczerości i koloryzowanie objawów. Na przeciwległym biegunie do bagatelizowania jest wyolbrzymianie szkód – to jeszcze poważniejszy błąd. Niektórzy poszkodowani, chcąc „ugrać” więcej, deklarują np. że nie są w stanie w ogóle chodzić, podczas gdy potajemnie normalnie funkcjonują. W dobie mediów społecznościowych i łatwego dostępu do informacji takie oszustwo szybko może wyjść na jaw (np. zdjęcia na Facebooku pokazujące poszkodowanego na wycieczce w górach). Każda nieprawda może zniweczyć słuszne roszczenie – sądy brytyjskie anulują całą sprawę, jeśli dopatrzą się jakiejkolwiek nieuczciwości ze strony powoda​. Dlatego bądź absolutnie szczery ze swoim prawnikiem i w przedstawianiu objawów. Nie ukrywaj wcześniejszych urazów ani schorzeń (ubezpieczyciel i tak zdobędzie historię choroby). Uczciwie opisz, jak wypadek na Ciebie wpłynął, ale niczego nie dodawaj. Twoja wiarygodność to największy atut.
  • Samodzielne negocjacje bez fachowej wiedzy. Wiele osób sądzi, że poradzi sobie bez prawnika i przyjmuje pierwszą lepszą ofertę ubezpieczyciela. Niestety, ubezpieczyciele często proponują na wstępie zaniżone kwoty, licząc że osoba bez wiedzy prawniczej nie zna wartości swojej sprawy. Błędem jest zgadzanie się na ugodę zbyt szybko, bez konsultacji. Można w ten sposób otrzymać np. £2 000  zamiast należnych £5 000 . Jeżeli nawet decydujesz się prowadzić sprawę samemu, skonsultuj ofertę z niezależnym prawnikiem – wiele kancelarii oceni nieodpłatnie, czy proponowana kwota jest odpowiednia. Pamiętaj też, że ubezpieczyciel nie jest po Twojej stronie – reprezentuje interes finansowy przeciwnika​. Brak świadomości tego konfliktu interesów to częsty błąd. Zdecydowanie zaleca się mieć własnego doradcę. Statystyki pokazują, że osoby reprezentowane przez doświadczonych prawników uzyskują znacznie wyższe odszkodowania niż osoby działające w pojedynkę​.
  • Niedoinformowanie prawnika o istotnych okolicznościach. Jeśli już masz pełnomocnika, wykorzystaj jego pomoc maksymalnie. Nie ukrywaj przed nim żadnych informacji, które mogą mieć znaczenie (np. wcześniejszych urazów, epizodów leczenia tej samej części ciała, problemów finansowych, jakie miałeś przed wypadkiem itp.). Twój prawnik jest po to, by przygotować się na potencjalne kontrargumenty drugiej strony – ale nie zrobi tego, jeśli zaskoczą go nieujawnione fakty​. Czasem ludzie boją się, że pewne informacje „zaszkodzą” sprawie, i milczą o nich, co wychodzi dopiero w sądzie z fatalnym skutkiem. Unikaj tego – szczerość z własnym prawnikiem jest kluczowa. On ma obowiązek zachować poufność i działać na Twoją korzyść, więc im więcej wie, tym lepiej przygotuje strategię.
  • Lekceważenie zaleceń lekarskich. Poszkodowany ma prawny obowiązek minimalizowania swoich strat po wypadku. W praktyce oznacza to, że powinien stosować się do zaleceń lekarzy, rehabilitować się, nie pogarszać celowo swojego stanu. Błędem jest np. niestawianie się na wizyty kontrolne, ignorowanie zaleconej fizjoterapii czy podejmowanie ryzykownych aktywności opóźniających powrót do zdrowia. Ubezpieczyciel może argumentować, że część Twojego cierpienia wynika z własnego zaniedbania leczenia – i próbować obniżyć odszkodowanie. Dlatego dbaj o rehabilitację i stosuj się do porad medycznych. Jeśli praca sprawia Ci ból – informuj lekarza i pracodawcę, by ewentualnie przeorganizować obowiązki zamiast pogłębiać uraz. Słowem, pokazuj, że robisz wszystko, by wyzdrowieć i ograniczyć skutki wypadku. To nie tylko pomoże Ci wrócić do formy, ale i wzmocni Twoją pozycję prawną.

Świadomość tych typowych pułapek pozwoli bezpieczniej przebrnąć przez proces odszkodowawczy. Zawsze warto zasięgnąć profesjonalnej porady prawnej, gdy nie jesteśmy pewni, jak postąpić – unikniemy dzięki temu kosztownych błędów.

najczestsze pytania odszkodowanie powypadkowe w uk

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak długo po wypadku można ubiegać się o odszkodowanie?

Zwykle masz 3 lata od daty wypadku na zgłoszenie roszczenia (dotyczy Anglii, Walii i Irlandii Płn.) – po tym terminie roszczenie się przedawnia​

Dla osób niepełnoletnich trzyletni okres zaczyna biec od ich 18. urodzin. Są też wyjątki dla osób, u których skutki urazu ujawniły się później – 3 lata liczy się od daty, kiedy dowiedziałeś się o urazie (tzw. date of knowledge). W przypadku chorób zawodowych czy błędów medycznych bywa to istotne. Lepiej jednak nie zwlekać – im szybciej rozpoczniesz procedurę, tym łatwiej o dowody i świadków. W Szkocji obowiązuje podobna zasada 3 lat. Po upływie terminu pozew może zostać odrzucony jako przedwczesny, chyba że pozwany zgodzi się na przedłużenie (co rzadkie) albo sąd wyjątkowo uzna, że sprawiedliwość wymaga rozpatrzenia spóźnionego roszczenia.

Czy muszę iść do sądu, żeby otrzymać odszkodowanie?

Niekoniecznie. W praktyce ponad 90–95% spraw kończy się ugodą bez pełnego procesu sądowego​. Jeśli okoliczności wypadku są jasne i ubezpieczyciel przyjmie odpowiedzialność, odszkodowanie można wynegocjować polubownie. Pójście do sądu bywa konieczne, gdy jest spór co do winy lub wysokości odszkodowania. Nawet wtedy często dochodzi do porozumienia tuż przed rozprawą. Do sądu trafiają głównie te najtrudniejsze przypadki bądź gdy ubezpieczyciel uporczywie odmawia zapłaty. Ale statystycznie tylko niewielki ułamek (ok. 5% lub mniej) roszczeń osobowych faktycznie kończy się wyrokiem sądowym​. Warto jednak być przygotowanym, że jeśli ugoda nie zostanie osiągnięta, sprawa może trafić przed sędziego.

Czy opłaca się wynająć prawnika? Ile to kosztuje?

Większość specjalistów zgodzi się, że warto mieć prawnika – zwiększa to szanse i wysokość odszkodowania. W UK standardem jest finansowanie na zasadzie No Win, No Fee, czyli umowy, w której nie płacisz nic z góry ani w razie przegranej. Jeśli sprawa zakończy się sukcesem, prawnik pobiera ustaloną prowizję (tzw. success fee) z przyznanego odszkodowania. Maksymalna prowizja jest ograniczona prawnie do 25% odszkodowania za szkody niemajątkowe i przeszłe straty​. Przykładowo, przy odszkodowaniu £10 000 , honorarium to maks. £2 500  + VAT. Wiele kancelarii reklamuje się, że zatrzymasz 100% odszkodowania – w praktyce oznacza to, że ich prowizję pokrywa dodatkowo ubezpieczyciel sprawcy (co bywa możliwe np. w sprawach o uszczerbek na zdrowiu w pracy, gdzie można odzyskać koszty prawne). Zawsze przed podpisaniem umowy dowiedz się, jaka będzie ewentualna potrącana kwota. Zazwyczaj jednak poszkodowany nic nie płaci z własnej kieszeni, a wynagrodzenie prawnika pochodzi z pieniędzy uzyskanych od strony przeciwnej. Jeśli sprawa jest prosta (np. małe roszczenie whiplash po 2021 r.), prawnik może odmówić prowadzenia – te najdrobniejsze claimy (poniżej ~£5 tys. ) system reform przewiduje do samodzielnej obsługi przez portal online.

Co w sytuacji, gdy byłem częściowo winny wypadkowi?

Wielu poszkodowanych obawia się, że jeśli np. przyczynili się w pewnym stopniu do zdarzenia, to w ogóle nic im nie będzie przysługiwać. W UK to tak nie działa – nawet jeśli częściowo zawiniłeś, wciąż możesz dostać odszkodowanie, tylko pomniejszone proporcjonalnie. Nazywa się to contributory negligence. Przykład: kierowca innego auta wymusił pierwszeństwo (jego wina), ale Ty jechałeś trochę za szybko – sąd może orzec np. 20% przyczynienia z Twojej strony. Dostaniesz wtedy 80% wyliczonego odszkodowania. Inny przykład: nie miałeś kasku na rowerze i doznałeś urazu głowy – odszkodowanie może być obniżone za zwiększenie ryzyka obrażeń. Ważne, by takimi kwestiami zajął się prawnik – ustalenie stopnia przyczynienia to często wynik negocjacji. Nigdy nie zakładaj sam, że skoro też zrobiłeś coś nie tak, to nie warto zgłaszać claimu. Wciąż możesz odzyskać znaczącą część szkody. Tylko w sytuacji, gdy szkoda w całości wynikła z Twojej winy (np. sam spowodowałeś wypadek bez udziału osób trzecich), nie ma od kogo dochodzić roszczeń.

Od czego zależy kwota odszkodowania za ból i cierpienie?
Kwota ta (tzw. general damages) zależy głównie od rodzaju i nasilenia obrażeń oraz czasu trwania skutków. Biegli lekarze oceniają, jak poważny był uraz, jak długo trwało leczenie, czy pozostały jakieś następstwa. Następnie odnosi się to do widełek z Judicial College Guidelines – oficjalnej „tabeli” odszkodowań za poszczególne urazy. Dla przykładu: za skręcenie karku (whiplash) trwające 3 miesiące należy się ok. 240–495 £​, za złamane żebro ok. 2 500 £, za utratę palca kilkanaście tysięcy, za paraliż obu nóg nawet £200–300 tys. , itd. Oczywiście to tylko wyjściowe kwoty – każda sprawa jest inna. Sąd uwzględnia szczególne okoliczności, np. czy ból uniemożliwiał Ci opiekę nad dziećmi, czy musiałeś porzucić ukochane hobby itp. Na wysokość wpływa też Twój wiek (młodszy = dłuższe cierpienie w życiu), płeć (np. blizny na twarzy u kobiety mogą być wyżej wyceniane ze względu na skutki estetyczne). Ostateczną kwotę ustala się na podstawie orzecznictwa – prawnicy posiłkują się wcześniejszymi wyrokami w podobnych sprawach. Dlatego w dwóch pozornie podobnych wypadkach odszkodowania mogą się różnić, jeśli np. jeden poszkodowany szybciej wrócił do zdrowia albo drugi znosił ból gorzej psychicznie. Podsumowując: decydują medyczne aspekty urazu oraz jego wpływ na Twoje życie.

Czy odszkodowanie za wypadek jest opodatkowane?
Nie – odszkodowania za szkody osobowe są w Wielkiej Brytanii zwolnione z podatku dochodowego. Całą wypłaconą kwotę możesz zatrzymać (po odliczeniu ewentualnych kosztów prawnika). Jest tak dlatego, że rekompensata nie jest traktowana jako dochód, lecz naprawienie szkody. Wyjątkiem mogą być odsetki naliczone od zaległego odszkodowania – od odsetek podatek już może być należny, bo to zysk finansowy. Ale samą kwotę główną odszkodowania urząd skarbowy ignoruje. Podobnie, jeśli część odszkodowania została zamieniona na rentę (np. roczne płatności), też jest ona wolna od podatku, o ile dotyczy rekompensaty szkody ciała. Uwaga: jeżeli jednak zainwestujesz otrzymane pieniądze i one będą generować zyski (odsetki z lokat, dywidendy itp.), to takie zyski już są normalnie opodatkowane jak każda inwestycja.

Co zrobić, jeśli sprawca wypadku nie miał ubezpieczenia albo uciekł?
W Wielkiej Brytanii istnieje specjalny fundusz gwarancyjny – Motor Insurers’ Bureau (MIB) – który wypłaca odszkodowania ofiarom wypadków spowodowanych przez kierowców nieubezpieczonych lub niezidentyfikowanych (ucieczka z miejsca zdarzenia). Jeśli znalazłeś się w takiej sytuacji (np. zostałeś potrącony przez kierowcę, który zbiegł, lub okazało się, że nie ma on ważnego OC), nie tracisz nadziei na rekompensatę. Trzeba złożyć wniosek bezpośrednio do MIB, dołączając dowody jak przy zwykłym roszczeniu. MIB rozpatrzy sprawę – proces jest podobny do dochodzenia odszkodowania od ubezpieczyciela, choć może potrwać nieco dłużej. Ważne, by w razie wypadku z niezidentyfikowanym sprawcą zawsze zgłosić zdarzenie policji w ciągu 24 godzin i współpracować w śledztwie – to warunek rozpatrzenia przez MIB. Jeśli sprawca jest znany, ale nieubezpieczony, MIB i tak wypłaci odszkodowanie, a potem będzie dochodzić tych kwot od sprawcy we własnym zakresie. W obu przypadkach poszkodowany nie pozostaje bez ochrony.​ gov.uk

Wypadki poza ruchem drogowym (np. w pracy) nie korzystają z MIB, ale tam z kolei prawie zawsze są polisy (ubezpieczenie pracodawcy itp.). W ostateczności można też pozwać sprawcę prywatnie – wyrok przeciw niemu jest ważny 6 lat i nawet jeśli od razu nie zapłaci (bo np. nie ma majątku), to w przyszłości można próbować ściągnąć należność (np. gdy zacznie zarabiać).

Jak długo trzeba czekać na wypłatę odszkodowania?
To zależy od przebiegu sprawy. Jeśli uda się szybko zawrzeć ugodę, pieniądze możesz otrzymać nawet w kilka miesięcy od wypadku (po zakończeniu leczenia). W prostych sprawach komunikacyjnych bywa, że wypłata jest w 6–9 miesięcy. Średnio jednak cała procedura zajmuje około 12–18 miesięcy – szczególnie gdy czekamy na ostateczną opinię lekarską (biegły zwykle musi ocenić stan po zakończeniu leczenia, co samo w sobie trwa). W skomplikowanych przypadkach, gdzie sprawa trafia do sądu, czas ten wydłuża się do 2–3 lat, a wyjątkowo dłużej. Po wynegocjowaniu kwoty lub uzyskaniu wyroku samo przekazanie środków następuje dość szybko – typowo w ciągu kilku tygodni. Ugoda często przewiduje konkretny termin (np. 21 dni od podpisania) na płatność. Gdy ubezpieczyciel opóźnia wypłatę, naliczane są odsetki ustawowe, co motywuje go do terminowej zapłaty. Jeśli potrzebujesz pieniędzy wcześniej (np. na leczenie), możesz poprosić swojego prawnika o wystąpienie o zaliczkę (interim payment) – jest to możliwe po uznaniu odpowiedzialności przez stronę przeciwną. Zaliczka zostanie potem odjęta od finalnej kwoty odszkodowania. Zawsze warto spytać o taką opcję, jeśli zmagasz się z kosztami w trakcie trwania sprawy. Na szczęście w brytyjskim systemie nie musisz się martwić opłatami sądowymi czy kosztami prawnymi z góry (przy No Win, No Fee), więc możesz spokojnie skupić się na powrocie do zdrowia, podczas gdy proces odszkodowawczy toczy się w tle.

Czy odszkodowanie można stracić albo zmniejszyć po wypłacie?
Gdy już zawrzesz ugodę i dostaniesz pieniądze, sprawa jest zamknięta – nie musisz się obawiać, że ktoś nagle zażąda zwrotu. Ugoda cywilna jest ostateczna. Wyjątkowa sytuacja: jeśli wyszłoby na jaw poważne oszustwo (np. sfałszowane dowody), ubezpieczyciel mógłby próbować sądownie unieważnić ugodę, ale to kazuistyka. Natomiast pewne kwoty mogą zostać potrącone z Twojego odszkodowania zgodnie z prawem. Np. jeśli w związku z wypadkiem pobierałeś zasiłki państwowe (chorobowe, inwalidzkie), to Compensation Recovery Unit może zażądać od ubezpieczyciela zwrotu części świadczeń – ale to odbywa się między nimi, nie Ty oddajesz. Również Narodowa Służba Zdrowia (NHS) ma prawo do odzyskania kosztów leczenia od ubezpieczyciela sprawcy w kwocie ryczałtowej, ale to nie wpływa na Twoją kieszeń.​ gov.uk

Summa summarum, raz otrzymanego odszkodowania nie musisz oddawać ani się z niego rozliczać (poza informacją dla ewentualnego pełnomocnika ds. benefitów społecznych, bo duża suma może wpłynąć na prawo do niektórych świadczeń).

Jeśli masz więcej pytań lub nie jesteś pewien, jak postąpić w swojej sytuacji – rozważ konsultację z prawnikiem specjalizującym się w odszkodowaniach osobowych. Wiedza i wsparcie eksperta pomogą Ci przejść przez ten trudny proces i uzyskać należną rekompensatę w pełnej wysokości. Bezpieczeństwo, zdrowie i Twoje prawa są najważniejsze – pamiętaj, że system odszkodowawczy istnieje po to, by przywrócić Ci równowagę po doznanej krzywdzie. Skorzystaj z niego świadomie i mądrze.

    • Please prove you are human by selecting the cup.
    Call Now Button